Thursday, July 17, 2014

Myths of a yoga teacher


And here they come – this mesmerizing person radiating with bliss, ethereal and flexible-beyond-limits. A living example of what they teach. Eternally young, intuitive, shapely and spiritual, the embodiment of the sublime. Every sentence they say must certainly have some mystical underpinning. And surely they can perform all those amazing asana-acrobatics one sees in Facebook feeds…

Well, if you’re looking for this type of ideal teacher it is definitely not me… And I personally haven’t met a single instructor who’d live up to this very description. Much as teaching yoga may seem to be a dream job (and in my case it really is) there are many peculiar myths regarding this profession I’d like to debunk here. Some of them are as follows:

          Yoga teachers have no problems
 Have no inner conflicts or conflicts with people
 Have no  injuries
Have no money issues
 Never make mistakes in life

To begin with, yoga instructors definitely do not constitute a somewhat privileged elite, never haunted by any problems whatsoever. We’re not 100% healed (whatever that means), and normally we’re not clairvoyant. We often struggle financially, and put aside for months in order to do a yoga workshop or one more yoga teachers’ training (just to be better teachers and advance our own practice). Have you ever seen a yoga teacher driving a Ferrari? Highly unlikely…  and it’s not a general aim anyway. I myself ride a bike or use public transportation most of the time (well, yes, there’s some ecology there too).

And as for conflicts – we’re no different – the biggest battleground being our own families. The wheel of samsara spins happily no matter where you turn to, be it big competitive companies, Buddhist centers and yoga studios (which are also competitive). We have injuries resulting from unmindful practice and sometimes we just overstrain ourselves (forget ahimsa, non-violence). We’re no saints either. We don’t live on prana, we happen to swear, order a pizza (no organic ingredients involved) and have a glass of wine. Or three.

Knowing that all our yoga students want after a hard day at work is to feel better and unwind, we have to leave all our personal crap behind the yoga hall’s closed door. Even if I’m myself having the worst day ever, or a painful period. As a practitioner I remember myself crying in savasana, as a teacher I just pull myself together and smile because I want people leave my class relieved and light-hearted, instead of overwhelming them with my stuff. It’s not what they’re paying for after all…

I genuinely love this job. 

This magical moment, just before the class when everybody comes spreading their mats in rows on the floor. There’s silence or soft music playing in the background.  The alchemical process is just about to begin and I have the honor to be the moderator.

You know it’s worth it when you see someone using instantly less and less props, finally grabbing their big toe in seated forward bend (paschimottanasana). Or effortlessly coordinating their breath with the flow. Or when you know you have inspired somebody, alleviated someone’s suffering if a little bit, and made their day a better one. When you establish a long-lasting friendship.When you leave the studio with this sweet sense of contentment and fulfillment.

I don’t believe in yoga. I have faith in yoga. It helped me all the way through depression, eating disorders and was a safe and stable raft to cling to during my divorce. If everything’s in life is said to be generally impermanent, yoga itself becomes this very secure thing. Thrilled or despondent – you just step on your mat and so the inner-outer journey begins. The body prayer, which reconnects one with their very nature that is sat-chit-ananda (truth-consciousness-bliss). 

Friday, June 27, 2014

Morze jest blisko




... przypomina mi się anegdota o pewnym mistrzu, który rozpaczał po śmierci syna. Uczniowie przyszli do niego niejako z pretensją: "Cały czas nauczałeś nas, że ja i cała rzeczywistość to iluzja, dlaczego więc tak rozpaczasz?" 
"Tak, zgadzam się, to jest iluzja, ale to bardzo bolesna iluzja - odparł.

Tylko zranione sercejest sercem otwartym, bo przyjmuje wszystko.
rabin Don Singer

... wejdę w stan śmierci spokojnie i bez bólu, łacząc się z Wielkim Umysłem, Pustką, Bogiem chrześcijan i Żydów, i muzułmanów, albo Oceanem i znowu stanę na jego brzegu oniemiała z zachwytu nad jego bezkresną nieskończonością.

Fragmenty książki "Jabłoń w ogrodzie morze jest blisko", 
Małgorzata Braunek w rozmowie o życiu z Arturem Cieślarem


Tuesday, June 10, 2014

O bodhisattvach i tym, że nigdy nie jestesmy sami _/\_


W dniach 5-09/06 w Warszawie przebywał Kenchen Nyima Gyaltsen Rinpoche, nauczyciel linii Drikung Kagyu, który udzielił nauk dotyczących Bodhichariiavatary – ścieżki bodisattvy prowadzącej do oświecenia oraz Sutry Serca.

Bodhisattva to oświecona istota oddana altruistycznej służbie dla dobra innych.
Szantideva uczy, że ważne aby być blisko bodhisattvów, 
ponieważ sama ich obecnośc pomaga nam w rozwinięciu miłującej dobroci. 
W otwieraniu serca.
Podnosi i uszlachetnia
Każdy z nas zna takie osoby, które wydobywają a na wierzch nasze najbardziej ukryte złoto

Otacza mnie całe mnóstwo bodhisattvów, a ich bezgraniczna mądrość i prawość zadziwia.
Potrafią nawet przebić się przez mój cięty język i poczucie humoru, 
pod którymi jestem mała i krucha.
I w tym mój cały urok...


Ostatnio jadąc samochodem na poranną jogę doznałam takiej małej ilumnacji. 
Miasto upchnięte w jednym ciasnym korku, czas płynął wolno jak stara winylowa płyta
Z nieba żar
Nerwy
I tak stojąc na wiadukcie pomiędzy tirami i dziesiątkami samochodów
zdałam sobie sprawę, że wszyscy otaczający mnie ludzie przeżywają ten sam koszmarny stres co ja
Każdy się spieszył, każdemu prawdopodobnie groziło spóźnienie.

I dlatego tak naprawdę to nigdy nie jesteśmy sami.
Nawet gdy wydaje mi się, że jestem najbardziej samotną istotą na świecie, 
to właśnie w tym momencie niezliczona ilość osób doświadcza czegoś bardzo podobnego.
Być może nawet ten nieznajomy siedzący obok w metrze.
Tak jak ja ogromna ilość kobiet w historii świata doświadczały pustki po utracie dziecka,
tęsknoty za kochankiem
ognia
lęku 
smutku

Marzymy o podobnych rzeczach
Podobne rzeczy nas wzruszają i bolą
Nigdy nie jestem sama.
I niech to, co przeżywam przyczyni się do tego, że już żadna istota nigdy podobnego bólu nie będzie musiała doświadczać.
Lama powiedział, że im bardziej unikamy cierpienia, tym bardziej cierpieć będziemy.
Samsara się kręci..
Bez względu na to jak się w tej chwili czujemy i w jakim miejscu jesteśmy w życiu
Niezliczona ilość ludzi doświadcza dokładnie tego samego
Więc nigdy nie jesteśmy sami.
Siostry i Bracia w Dharmie 

Drikung Kagyu Polska: http://www.garchen.pl/

Wednesday, June 4, 2014

Gypsy thoughts for a rainy day/Cygańskie myśli na deszczowy dzień

Są dni kiedy wydaje mi się, że nikt nie rozumie mnie tak dobrze jak Patti Smith

Chodzę po mieście w moim ukochanym czerwonym płaszczu
Zapisuję pomysły na powieść na kawiarnianych serwetkach
Droga chińska ptaszyna wypuszczana z dłoni do nieba
Wrócę, gdy policzę już wszystkie gwiazdy
Kocham

Deszcz
Różowe koraliki na nitce
Wąskie uliczki starego Rzymu
Myślę, o koncercie, na który nie pojadę
Brokat
Deszcz

Wszystko, co piszę, piszę o wodzie
Komórka jajowa
Kaczka na złotym łańcuszku
Zbiermy dmuchawce wpatrujemy się w szybę
Jasną i prawdziwą
Deszcz,
Zwyczajny deszcz

W sercu mam spokój i miłość
Monetę z dziurką na czerwoną wstążeczkę
Kamień filozoficzny

Słucham Patti Smith

Jestem naprawdę


There are days when I feel no-one could understand me better than Patti Smith

I walk around the city in my beloved red coat 
jotting down ideas for my novel on cafe napkins 
Dearest Chinese birdie released  to the sky 
I'll be back when I count all the stars 
Love 

Rain 
Pink beads on a string 
Narrow streets of old Rome
I think of the concert I won't go for
Brocade 

Everything I write is about water 
Ovum 
Duck on a gold chain 
We pick dandelions gaze at the glass 
Clear and true 
Rain, 
Just rain 

There's peace and love in my heart 
Coin with a hole for a red ribbon 
Sorcerer's stone 

I listen to Patti Smith 
I am

Saturday, May 24, 2014

Yoga teacher's nightmare class/Koszmar instruktora jogi

I feel sooo free and relieved now!!!

Besides teaching regular classes at my beloved Shanti Yoga Studio I've recently been subbing a great deal 
at various local fitness clubs.
Here's a story of the worst yoga class I have ever taught and I really hope it won't ever happen to me again...
Ready? So take a deep breath in... Let's get started & enjoy the ride! After all - I find it really amusing now...

It's boiling outside as I enter a far too well airconditioned clinique-like fitness club
There are mirror and glass walls everywhere including the room that turns out to be a yoga hall
Loud techno music is playing next door and we hear an indoor cycling instructor 
shouting their commands by mike as if on a boot camp
I introduce myself and we begin with vinyasas
"Inhale - look up, exhale- fold forward, inhale..."
In my class some people wear sneakers
and it's really hard to convince them to grab their big toes 
Am I being judgmental? - I ask myself... Ok, let's breathe 
In tree they place a sole of their shoe against their inner thigh
As we flow through the practice someone asks me if I could move
so that they can see themselves in the mirror
In an aquarium opposite young muscular hunks are lifting weights
while giving us occasional curious looks
and it's not really us, it's our buttocks
It's really freezing and I worry that I may be exposing people to injuries or angina at least...
Hopefully nothing such has happened
I leave the class traumatized and distressed
Crying hysterically as I ride my bike back home 

Another nightmares haunting a yoga teacher include:

1) people leaving a class before savasana (since lying down and doing nothing's just a waste of time)
2) answering cell phones (as if ringing mobiles wasn't enough...)
3) men in the class trying to flirt with the instructor

OM

Poza prowadzeniem regularnych zajęć w moim ukochanym Shanti Yoga Studio w ostatnim czasie miałam dużo zastępstw w lokalnych klubach fitness. Oto relacja z moich najgorszych zajęć jogi w życiu i mam szczerą nadzieję, że już nigdy nie spotka mnie nic gorszego...
Teraz wydaje mi się to całkiem zabawne i mogę sama się z siebie śmiać ^_^
Gotowi? Więc: weźmy głeboki wdech...

Gdy wchodzę do mocno klimatyzowanego pomieszczenia na zewnątrz panuje upał
Szyby zamiast ścian i wielkie lustra, jak się okazuje również w sali, w której będzie odbywać się joga
Z pomieszczenia obok dochodzi głośna muzyka techno, oraz wykrzykiwane przez mikrofon komendy instruktorki prowadzącej zajęcia na stacjonarnych rowerkach
boot camp...
Przedstawiam się grupie i zaczynamy vinyasy
"Wdech - patrzymy za dłońmi w górze, dlowa do kolan wydech. długi kręgosłup wdech..."
Niektóre osoby ćwiczą w adidasach i nie za bardzo wiem jak je przekonać do tego, że w pewnych asanach trzeba się złapać za duże palce stóp
Do głowy przychodzą mi myśli, że jestem okropna i nie powinnam tak oceniać ludzi.
No dobrze, a więc bierzemy kolejny głęboki wdech....
W pozycji drzewka niektóre opierają podeszwę buta o udo
Kontynuujemy praktykę i w pewnym momencie jedna osoba prosi mnie żebym się przesunęła, ponieważ chce zobaczyć jak wygląda w lustrze
W akwarium naprzeciwko młodzi napakowani chłopcy podnoszą ciężary
Od czasu do czasu zerkając na nas z nieukrywanym zainteresowaniem
A w zasadzie nawet nie na nas tylko na nasze pośladki
Jest naprawdę zimno i zaczynam się obawiać, czy przypadkiem nie narażam ćwiczących na kontuzję
lub przynajmniej anginę...
Na szczęście nic podobnego się nie dzieje
Wychodzę z zajęć z wielką traumą i w depresji
Płacząc histerycznie podczas powrotu rowerem do domu...

Do innych koszmarów instruktora jogi należą:

1) osoby wychodzące z zajęć przed siavasaną (bo przecież bezczynne leżenie to strata czasu)
2) odbieranie telefonów komórkowych podczas zajęć (tak jakby sam fakt, że dzwonią to zbyt mało...)
3) mężczyźni na zajęciach flirtujacy z instruktorką...

OM

Monday, May 19, 2014

Doing your yoga TTC in India/Zostać instruktorem jogi w Indiach

                                            IMG_0188
Zawsze marzyłam o ukończeniu kursu instruktorskiego jogi w Indiach.
Moje marzenie się spełniło - i na moje trzydzieste urodziny zrobiłam sobie wspaniały prezent - przez miesiąc intensywnie praktykowałam ashtanga jogę w certyfikowanej szkole Samyak Yoga w Dharamsali w północnych Indiach.
Dharamsala w lipcu, monsun, dżunglą, Tybetańczycy na wyganiu.
Słońce pokazywało się raz na kilka dni,a dolinę przez większośc czasu otaczała gęsta mgła
Od tego czasu minął już prawie rok...


Oto kilka faktów, które warto wziąć pod uwagę zanim podejmiemy decyzję o wzięciu udziału w intensywnym kursie nauczycielskim: 

1. Upewnij się, czy szkoła jest akredytowana przez Yoga Alliance oraz, czy ma dobrą reputację. Poszukaj opinii o nauczycielach w google. O wysokim poziomie będzie świadczyć  min. napięty grafik i zajęcia naprawdę związane z jogą. Niestety organizowanie kursów instruktorskich funkcjonuje jak każdy inny biznes. Unikajmy kursów, gdzie ostatnie zajęcia w ciągu dnia kończą się o 15.00, a w sylabusie uwzględnia się uzdrawianie energią, kryształami, czy jakąkolwiek inną formę ezoteryki. Joga to joga. New age to new age.
                                 
2. Należy nastawić się na ciężką intensywną pracę. Plan z pewnością będzie napięty, a wiedzy dużo - min. dwie sesje asan dziennie, metodyka nauczania, pranajamy, filozofia, anatomia, kirtan... Trening instruktorski bardzo różni się od warsztatów wyjazdowych z jogą!
                                
3. Podczas kursu będą rózne momenty - a joga uczy nas, że jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana. Będziemy przeżywać stany ekstatycznej radości, głębokiego spokoju, depresji, zmęczenia, samotności i frustracji. Mogą zdarzyć się kontuzje. Dobra wiadomość: to minie. Zła wiadomość: zanim się obejrzymy, kurs dobiegnie końca. I będziemyza tym wszystkim tęsknić...
                                  
4. Z pewnością poznamy wielu wspaniałych ludzi z całego świata i nawiążemy nowe przyjaźnie. Jak zawsze znajdą się trównież osoby, z którymi będzie nam trudno. To doskonały trening przed tym, co się będzie działo na naszych zajęciach jogi w przyszłości. Różne ciała, różne osobowości, potrzeby i temperamenty... Tutaj możemy to dostać w skondensowanej formie!
                            
5. Aby zwiększyć korzyści płynące z kursu przyjeżdżamy w dobrej kondycji fizycznej, a nasz angielski powinien być na bardzo dobrym poziomie. 

6. Kurs z pewnością nie daje gwarancji, że po powrocie do kraju będzimy wykonywać modny zawód instruktora jogi. Dobrym nauczycielem stajemy się z czasem - poprzez praktykę nauczania. A im dalej w las - tym bardziej uświadamiamy sobie, ile jeszcze sami musimy się nauczyć. Kurs instruktorski to dopiero początek drogi. Przed nami kolejne warsztaty lub kursy instruktorskie. Dobra i zła wiadomość: tak już będzie do końca życia (lub jeżeli wierzymy w reinkarnację to w następnych też). Jeeejjjj!!!!!
Graduation ceremony/Ceremonia rozdania dyplomów
Samyak Yoga India
/http://www.samyakyoga.org/

It used to be this huge dream of mine to complete a yoga teachers' training course in India.
And finally one day my dream came true -  for my thirtieth birthday I made myself a wonderful gift. I took part in a monthly intensive ashtanga yoga  TTC with a certified Samyak Yoga school in Dharamsala, northern India .
It's been almost a year now...
A TTC provides a great opportunity to immerse completely in the practice
Dharamsala in July, monsoon, the jungle, Tibetans in exile...
The sun would show up once every few days, and dense fog surrounded the valley most of the time...

Here are a few facts that you should consider before deciding to participate in a TTC: 

1. Make sure the school has a good reputation and  is accredited by Yoga Alliance. Google for opinions! A daily schedule should be really tight and classes will be associated with yoga only. Unfortunately,  TTCs operate like any other business. Avoid courses in which classes finish by 15.00 and the syllabus includes such knowledge as energy healing, crystals, or any other form of esoteric. Yoga is yoga. New Age is new age.

2. Get ready for hard work. There will be plenty to do - normally two asana sessions daily, teaching methodology, pranayamas, meditation, philosophy, anatomy, kirtan ...  A TTC  is a very different thing from a weekend yoga retreat!
Why so serious? Yoga's fun!
 3. As yoga teaches us that the only constant thing in life is change and thus nothing's really permanent - expect different moments along the way. You may experience states of ecstatic joy, profound inner peace, depression, fatigue, loneliness and frustration. There might be injuries too. Good news: this will pass. Bad news: before you know it the course will come to an end and you're going to miss it all. 
                          
3. You will certainly get to know many wonderful people from all over the world and establish new friendships. As always there will be also those who will not "sing in our hearts." It makes a perfect workout before what will happen in our yoga class in the future. It also teaches you how to deal with different bodies, temperaments, personalities, and expectations. Diversity is challenge.
                              
4. In order to increase the benefits of the course you should already be very fit, and your knowledge of English should be at least good.
You're gonna miss some people a whole lot!



5. The training does not guarantee that after returning home you will have a trendy profession of a yoga instructor. It really takes time to become a good and astute teacher. And the more you get into it, the more you'll realize how much there's still for you to learn. Graduating a TTC is just a beginning and we should constantly polish our own practice. It means there are still countless workshops and retreats ahead of us. Good and bad news: It's going to be like that till the end of our life (and in another one too if you believe in reincarnation). Yeeeyyyy!!!!!

 Rakesh, Truptesh and Arvind - our Teachers (and Brothers. And Friends. And Parents):

And here's a video:

Dziękuję Samyak! Thank you Samyak!!!

Schools in India I would recommend for doing your TTC:
1) Samyak Yoga: http://www.samyakyoga.org/
2) Tattva Yogashala: http://www.tattvaayoga.com/
3) Yoga Chakra India http://www.yogachakraindia.org/
4) Kranti Yoga: http://www.krantiyoga.com/

Sunday, May 18, 2014

Asany odwrócone/Inversions

Uwielbiam asany odwrócone, a bez nich moja praktyka byłaby niepełna.
Stanie na rękach, przedramionach, głowie, świeca, pług, karnapidasana i warianty...
Oto zdjęcia z poprowadzonego przeze mnie dziś warsztatu w Shanti Yoga Studio.
Dziękuję wszystkim za przybycie!

I just love inversions, without which my practice would be incomplete.
Handstand, forearm stand, headstand, shoulder stand, plaugh, karnapidasana and variations...
Here are some pictures from my today's workshop on inversions at Shanti Yoga Studio.
Thank you all for coming!